wtorek, 15 lipca 2014

Szaleństwo

A to bardzo miła dla mnie niespodzianka :) Moja praca zajęła główną nagrodę w tegorocznej edycji "Miasta Komiksów". Tematem przewodnim jest komiks zaangażowany społecznie. Jako nałogowa sklerotyczka o konkursie przypomniałam sobie chwilę przed terminem i zmuszona byłam ostro wziąć się do pracy. Czasu miałam bardzo niewiele, więc nie mogłam za bardzo rozmyślać nad tematem i wzięłam problem z którym byłam "na gorąco". 

Komiks to dokładny obraz przygody,która spotkała mnie dzień wcześniej. Jako, że w tym roku w ramach Uczelni muszę odbyć staż, wymagane jest zaświadczenie o ubezpieczeniu. Sądząc, że wystarczy podejść do okienka i Pani wypisze mi to na miejscu, bez stresu ruszyłam do urzędu. Po odnalezieniu odpowiedniej jego siedziby (bo i to nie było bez znaczenia) oraz odstaniu obowiązkowej godziny w paro metrowej kolejce usłyszałam od pani przy okienku, że niestety urząd w którym się znajduję, nie jest tym do którego powinnam się udać i odesłano mnie do innego budynku na drugim końcu miasta. Trochę już zła od razu poszłam we wskazane miejsce. Aby uniknąć dodatkowych nieporozumień na wstępie poszłam do informacji żeby dopytać gdzie mam iść, czy na pewno w tym urzędzie, czy na pewno to co chcę dostać jest tym czego uczelnia wymaga i czy nie potrzebuję dodatkowych dokumentów. Uspokojona przez panią w okienku odesłana zostałam po numerek i do właściwej poczekalni. Kiedy po obowiązkowych 2 godzinach dostałam się do stanowiska urzędniczka stwierdziła, że muszę napisać podanie, a jako że ubezpieczała mnie babcia, to najlepiej żeby to ona je napisała. Ponieważ urząd już zamykano, kazano mi przyjść dnia następnego. Nazajutrz czekanie ponowiło się. Tym razem jednak poszło dość sprawnie. Kiedy jednak dostałam zaświadczenie o jakie mi chodziło Pani uprzejmie zapytała, czy wiem że to nie o to nie jest takie o jakie chodziło uczelni. 

Tak więc swoje urzędowe piekło przeżyłam, ostatecznie postanowiłam zapłacić w ubezpieczalni i dostać to od ręki w 5 min (w końcu kiedy się płaci dostaje się natychmiastowo). Dla porównania, swojego czasu załatwiałam urzędowe sprawy z moim tatą który mieszkał w Norwegii. Tam całość trwała 10 minut i wszyscy byli życzliwi.

Jako, że jest to temat każdemu znany i  dotyczący każdego, a mnie na świeżo również, postanowiłam go wykorzystać :) Ponieważ pacę wysyłałam dzień wcześniej byłam przekonana że nie dojdzie o czasie, a tu taka miła niespodzianka. Poniżej cały komiks:





A tu kilka linków do artykułów w których o mnie piszą:

Gildia.pl
WNas.pl


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza